Jesteś 3362 gościem odwiedzającym naszą stronę w 2017 roku.
mtb-votum.pl

Bike Adventure 2015....i wspomnienie ze Śnieżki

Ewa

Przez cztery dni- od 13 do 16 sierpnia stolicą polskiego kolarstwa MTB były Piechowice. To właśnie tutaj swoją bazę miał czterodniowy wyścig etapowy Bike Adventure. Łączna długość etapów to ponad 220km z przewyższeniem około 7000m.

Jednak zanim o Bike Adventure, szybka wzmianka o zeszłotygodniowym Uphill Race Śnieżka. Wprawdzie MTB Votum Team reprezentował tylko Michał Antosz, jednak udało mu się pokonać trasę z Karpacza Dolnego na szczyt Śnieżki ze świetnym czasem zajmując 4 miejsce open i 2 w kategorii M3. Relacja z pierwszej ręki:

"Już czwarty rok pod rząd zdobyłem najwyższy szczyt Karkonoszy i za każdym razem były to inne wyścigi- zarówno od strony warunków atmosferycznych, obsady, formy a co za tym idzie zajmowanego miejsca. Po ubiegłorocznym 2gim miejscu open, nadzieje były rozbudzone, a wyścig był dla mnie jednym z ważniejszych w sezonie, a że lubię uphille nie jest tajemnicą. Nie jest też tajemnicą, że z formą w tym roku trochę w kratkę, a może to po prostu fakt że przez zimę nikt się nie obijał i praktycznie u każdego widać ogromny skok formy. Sam wyścig pojechałem dość równo, na asfalcie pilnując aby nikt z przodu nie odjechał, a na kostce odnalazłem własne tempo i pokonywałem kolejne metry przewyższenia. Przez większą część trasy jechałem na 4tej pozycji, choć wiedziałem, że z tyłu jest gęsto. Z przodu natomiast daleko Michał Ficek, a w zasięgu wzroku Paweł Gnitecki i Łukasz Derheld, którzy jak co roku na Uphillu robią godne wyniki.
Przed kluczowym podjazdem na sam kopiec Śnieżki zrównał się ze mną Dawid Romanowski, a z tyłu czaił się jeszcze Rafał Ignaczak, który rewelacyjnie pojechał drugą połowę dystansu. Walka o pozycje 4-6 rozegrała się praktycznie na ostatnich 500m. W sumie nie byłem świadomy, że Rafał jest tak blisko. Doping kibiców niósł i dodawał +50W, więc przyśpieszyłem (co nie było łatwe, w końcu od 50 minut jechałem na 99% możliwości, a od Domu Śląskiego tętno nie spadało poniżej 180hr), Dawid został kilka metrów z tyłu, ale dosłownie 50m od szczytu wyprzedził mnie Rafał. Nie było co kalkulować, trzeba było dołożyć do pieca wszystko co się miało i jeszcze 30% więcej. Kilka mocnych depnięć na stojąco i....w sumie nie pamiętam, finish wygrałem to wiem, a następne co mi się przypomina to tulenie kamienia na szczycie, nie wiem jak długo, pewnie z minutę. Chyba jeszcze na żadnym wyścigu aż tak się nie zagiąłem, ale to jest dla mnie wyjątkowa impreza, po prostu nie mogłem odpuścić. Czas dobry, bo oficjalnie 53:44 (czyli około 55:44 licząc tak jak to było zazwyczaj czyli spod DW Bachus....choć też nie do końca, bo wtedy był start ostry, a teraz honorowy i się jechało wolniej....co by nie było i jak by nie liczyć, to stary rekord- 58:03- poprawiony). Podsumowując- 4m open; 2m. M3; czas pobity; wyścig udany!
Gratulacje wszystkich, którzy zmierzyli się z górą, w szczególności dla zwycięzców i do zobaczenia (oby) za rok."

No a teraz już o Bike Adventure 2015. Każdego dnia organizator zapewniał kolarzom trasy o zupełnie innej specyfice. Może tylko etapy 1 i 3 były do siebie zbliżone. Trzeba przyznać, że Karkonosze idealnie nadają się do organizacji tego typu wyścigu.
Pierwszego dnia przyszło nam się ścigać w okolicach Karpacza z tak kultowymi miejscami jak podjazd na Dwa Mosty, Droga Chomontowa czy zjazd zielonym szlakiem do Borowic. Drugi etap to słynna "ściana płaczu" z nachyleniem przekraczającym 20%, szalone zjazdy z prędkościami ponad 70 km/h, piękne tereny izerskich hal i na deser techniczny zjazd z Wysokiego Kamienia. Etap trzeci to połączenie szybkich szutrów na Drodze pod Reglami i technicznych zjazdów w okolicy Złotego Widoku i Jagniątkowa. Ostatniego dnia zawodnikom przyszło się ścigać po dziewiczych terenach na północ od Piechowic- etap poprowadzony praktycznie cały czas w lesie, a czasem nawet totalnie na dziko miedzy drzewami, korzeniami i w gęstych trawach w których czaiły się zdradliwe kamienie.
Wyścig etapowy jest specyficzny- aby dobrze go ukończyć trzeba nie tylko przez cztery dni utrzymać dobrą formę, ale też stronić od defektów i upadków. niestety nie wszystkim z nas się to udało. Na starcie stanęło ośmioro zawodników MTB Votum Team, natomiast do mety czwartego etapu dojechało pięcioro. Najgorszy był dla nas drugi etap, gdzie Jola ulegała poważnemu wypadkowi i do końca wyścigu została już w szpitalu; Artur miał problemu zdrowotne na trasie, ale od szpitala się wybronił; Paweł natomiast po defektach sprzętu zmuszony był wycofać się z wyścigu. Startując w już lekko okrojonym składzie i dodatkowo tracąc zawodników podczas wyścigu ciężko było walczyć o czołowe lokaty, ale ostatecznie nasz Team uplasował się na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej całego wyścigu. W klasyfikacjach indywidualnych na dystansie Fun w kategorii K1 zwyciężyła Kinga Wyrzucka. Reszta zawodników ścigała się na dystansie Pro z następującymi rezultatami: Michał Antosz (10 open, 3 M3), Wojciech Winiarz (30 open 11 M3), Mateusz Bojarski (32 open 5 M4), Michał Matyka (56 open 21 M3).

Mike

Sponsorzy generalni:

DSA